Czy osobie nieśmiałej jest ciężej w życiu?

Moja ciocia zawsze powiada. że osoba nieśmiała wiele w życiu traci. Nazywa takich ludzi guluniami, mnie zaś doradza odwagę w kontaktach z ludźmi. Jeżeli czegoś nie potrafię - mam iść w zaparte.
Umiem! Wiem!
Przecież to bodziec do podjęcia nauki, prawda?
Chociaż ciocię traktuję jak drugą matkę, nasze poglądy bardzo się różniły. Długo byłam "guluniem", który bardziej stronił od kontaktów z ludźmi niż o nie zabiegał. Mając 16-17 lat, nie rozbiłam dosłownie nic. Szkołę olałam, znajomych również. Siedziałam wpatrzona w ekran komputera i coraz bardziej tyłam...
Na poziomie technikum moja nieśmiałość "przekształciła się" w chorobę. Zdiagnozowano u mnie fobię społeczną.
 
Dlaczego użyłam cudzysłowiu?
  Teraz gdy o tym myślę dochodzę do wniosku, że wmówiłam sobie to zaburzenie.
Tak było mi wygodniej. Indywidualny tok nauczania, wszystko podstawione pod nos. No, żyć nie umierać!
Ocknęłam się dopiero po przeczytaniu pewnej książki, której tytuł wyleciał mi z głowy. Pamiętam tylko, że mówiła o tym jaką rolę odgrywa Bóg w naszym życiu. Poszłam do Kościoła, wyspowiadałam się i... wróciła mi chęć do życia.
 Zrezygnowałam z indywidualnego toku nauczania i wyszłam do ludzi. Mimo, że moja wychowawczyni twierdziła, iż po takiej przerwie nie mam szans zdać matury, a do egzaminu zawodowego... po co ja w ogóle podchodzę?... zaliczyłam wszystko za pierwszym razem. Może i mój wynik nie był zadowalający, ale udało się. Poszłam na studia.
Ale... nadal bałam się kontaktów z ludźmi. Nie wierzyłam we własne możliwości. Uważałam, że jestem przeciętniakiem, który po ukończeniu szkoły, będzie zarabiał najniższą krajową.

  
Coś się jednak wydarzyło na 2 roku. Zajęłam II miejsce w konkursie ogólnopolskim i wtedy... moje życie obróciło się o 180 stopni. Dziewczyna, w którą nikt nigdy nie wierzył, wreszcie pokazała na co ją stać.
Czy nieśmiałość mi w tym przeszkodziła?
Jasne, że nie!
Ten sukces dał mi takiego kopa, że zrozumiałam, iż wszystko jest możliwe, tylkowystarczy dążyć do celu. Małymi kroczkami, ale iść naprzód. Nigdy stać w miejscu, bo to jest chyba nawet gorsze od cofania się w przeszłość.
Słuchaj, jeżeli masz problem z nieśmiałością, stronisz od ludzi, a imprezy są dla ciebie katorgą – do niczego się nie zmuszaj, znajdź pasję, rób coś w czymś się sprawdzasz.
Satysfakcja z tego, że coś ci wychodzi, potrafi dodać skrzydeł, które mogą ponieść cię dalej niż się spodziewasz.



5 komentarzy:

  1. Też jestem nieśmiała. I w zasadzie to nie lubię ludzi... nigdy się do niczego nie zmuszałam, a życie jakoś mi się układa...
    Trzymam za Ciebie kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem z reguły odważna, ale nie lubię ludzi :/ Trzymam kciuki ;)
    http://reggae-karolina.blogspot.com/ zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze to nie przejmować się tym, co myślą o nas inni. Ludzie zawsze będą narzekać, wiecznie będzie im coś nie pasować. Nie możemy rezygnować z realizacji naszych celów tylko dlatego, że "nie wypada" tak czy inaczej się zachować. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chyba bardziej się boje niż jestem nieśmiała w sumie nie wiem jak to określić ale jestem wycofana i samotna w w dodatku mam problem z wyjściem samej, pewnie jest coś ze mną cholernie nie tak, ale cóż wole tego nie wiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kiedyś bałam się wyjść do ludzi. Uwierz,że rok spedzilam w domu, nie wychodząc samotnie nawet do kiosku.
      Tego jednak nie da się pokonać ucieczką. Trzeba stawic strachowi czoła bo z biegiem czasu bedzie coraz gorzej

      Usuń