"Jestem wierząca i praktykująca więc zostanę zbawiona" - czy na tym polega chrześcijaństwo?

Ostatnio natknęłam się na filmik, który być może nie wywołałby we mnie takiej burzy emocji gdyby nie to, że został udostępniony przez księdza. Niby nie powinnam się temu dziwić bo jego zawartość była związana z chrześcijaństwem, a dokładniej mówiąc chodzeniem do Kościoła, przyjmowaniem Eucharystii, modlitwą.
Przedstawiał scenkę, w której proboszcz odmówił kobiecie udzielenia zaświadczenia umożliwiającego zostania matką chrzestną. W celu weryfikacji, zadał pytania o frekwencję na Mszy Świętej, częstotliwość spowiedzi, sposób w jaki jak wygląda jej modlitwa.
Najbardziej zadziwia mnie to, że dla co niektórych fanatyków, nie liczy się jakim jesteś człowiekiem. Co ci z twojej dobroci, miłosierdzia, chęci pomocy skoro i tak jesteś przegrany w oczach Boga, bo nie chodzisz do Kościoła? A co z Eucharystią? Pff.. o czym ja w ogóle piszę! Skoro jesteś osobą niepraktykującą to o spowiedzi nawet nie ma mowy! To może chociaż się modlisz? Co...?! Tylko wieczorem?!
      Nie zrozumcie mnie źle. Ja nie mam nic przeciwko Kościołowi. Ale irytuje mnie podejście księży. Pouczają, że powinniśmy pomagać, miłować bliźnich, a co robią? Odstraszają ludzi od Wspólnoty i jednocześnie od Boga. Proboszcz, który stwierdza, że skoro kobieta zamiast się modlić - słucha śpiewu ptaków, ma iść po zaświadczenie do leśniczego, zachowuje się w porządku? Okej, uważa, iż zbłądziła. Ale czy to daje mu prawo do osądzania? Tego nauczał Chrystus?


Może i moja wiara kuleje, bo nie chodzę na każdą Mszę Świętą, a u spowiedzi byłam rok temu. Nie twierdzę, że jest to w porządku. Wiem, powinnam poświęcić więcej czasu na praktykowanie wiary.
Mimo to, wątpię aby dla Boga to było najważniejsze.
Jest masa ludzi, którzy są i wierzący i praktykujący, a bliźnich i zwierzęta traktują jak śmieci.
Czy w byciu chrześcijaninem chodzi tylko o odhaczenie kolejnej Mszy?
Cóż... znaczna różnica jest między znaczeniem słów “wierzyć”, a “kochać”. 
 

4 komentarze:

  1. Temat wiary nie jest łatwy i zazwyczaj ile ludzi tyle zdań. Ja nie wierzę w księży lecz w Boga. Mam w życiu trudniejsze i lepsze chwile, które tez wpływają na moją religijność. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta osoba, która chodzi do kościoła tylko w święta może być właśnie lepszym człowiekiem niż osoba, która co tydzień zasiada w kościelnej ławce i co miesiąc wchodzi do konfesjonału.
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  3. co fakt to fakt. coraz mniej u nas ludzi z powołaniem. Dla przeciwwagi i zdrowego podejścia do życia także tego duchowego polecam filmiki na youtube z księdzem egzorcystą piotrem glas

    OdpowiedzUsuń
  4. Temat wiary jest mi bardzo bliski, bo przechodziłam niedawno pod tym względem pewną burzę mózgu. Nie jestem ani wierząca, ani niewierząca, ale zdecydowanie nie wierzę w kościoły/meczety/świątynie/księży/imamów- jak zwał, tak zwał- to jest wszystko to samo: zarobkowy system. Kościoły karzą padać na kolana przed figurą Jezusa na krzyżu a z tego, co się orientuję, on sam nauczał nieoddawania czci żadnym materialnym religijnym symbolom. Kościół jako instytucja jest zaprzeczeniem nauk Jezusa samym w sobie. Temat rzeka...

    OdpowiedzUsuń