"Pieniądze szczęścia nie..." STOP!


To nie będzie kolejny post o destrukcyjnej sile pieniądza. Nie będę Was pouczać, że podążanie za dostatnim życiem nie ma sensu, bo cyferki na koncie i tak nie dadzą Wam przyjaciół.

Na pytanie czy faktycznie pieniądze szczęścia nie dają, odpowiem, podchodząc do tej problematyki z dwóch punktów widzenia.

Pierwszy przypadek

Facetowi pod względem finansowym się w życiu powiodło. Miał szczęście, bo znał parę osób, które pomogły mu w rozkręceniu firmy. Był żonaty i dzieciaty, ale o rodzinę nigdy jakoś specjalnie nie dbał. Chyba, że chodziło o ukaranie niesfornych dzieciaków. W tym był mistrzem. Żona nigdy nie stanęła w obronie pociech. Wprost przeciwnie, z czasem, gdy pieniążków na koncie przybywało, zaczęła naśladować męża. Zrozumiałe więc, że gdy tylko dzieci dorosły, wyfrunęły z gniazdka. Z resztą rodziny też tak specjalnie dobrze nie żyli. Ale to dlatego, że każdy im tego hajsu zazdrościł, no i chcieli pożyczek a to na leki, a to na samochód.
Pracowników firmy traktowali jak śmieci. No bo przecież to debile, którzy nawet podstawówki nie skończyli więc jak oni śmią się porównywać z Wielkim Panem i Władcą?
Tymczasem cyferki na koncie rosły.
...A może by pomóc rodzinie? Nie! Lepiej dać jakiejś fundacji, ale tak by cała wieś o tym usłyszała.
Facet tak się dorobił, że miał dosłownie wszystko. Niemniej jednak przez cały ten okres czegoś mu brakowało... Rozmowy z drugim człowiekiem, wyrozumiałości, poczucia bezpieczeństwa... Chociaż żona nadal z nim mieszkała, wiedział, że nie odeszła, bo się go po prostu bała.
I choć otaczało go na co dzień mnóstwo ludzi, jego jedyną towarzyszką była samotność.



Drugi przypadek

Kiedy stała przed ołtarzem, w najpiękniejszej sukni ślubnej, na jaką mogła sobie pozwolić, nie sądziła, że bierze sobie za męża człowieka, którego nie zna. Choć nigdy nie podniósł na nią ręki, znęcał się nad nią psychicznie. Gdy odstawiała tabletki antykoncepcyjne, miała nadzieję, iż przyjście dziecka na świat uratuje jej małżeństwo. Kiedy jednak mąż dowiedział się o ciąży, wpadł w furię. Wykrzyczał, że na cudzego bachora nie wyłoży ani grosza. Cóż więc miała zrobić?
Co prawda, udało jej się ukończyć liceum, doświadczenia zawodowego jednak nie miała żadnego. Pracę znalazła w pobliskim sklepiku, jednak gdy tylko się wydało, że jest w ciąży, została zwolniona. Pracowała tam zaledwie kilka miesięcy, zarabiała najniższą krajową, nie udało jej się odłożyć zbyt dużo. Za dwa miesiące zabraknie jej pieniędzy na czynsz, a co tu mówić o jedzeniu... Jaką przyszłość zapewni swojemu dziecku? Do rodziców wracać nie chciała. Sami ledwo wiązali koniec z końcem, a co tu dopiero mówić o utrzymywaniu dwojga dodatkowych osób...
Zasiłek? Dostanie góra 700 zł.
Cóż, będzie musiała zrezygnować z mieszkania. Może wynajmie pojedynczy pokój... Ale kto przyjmie ją z dzieckiem...?
Schronisko dla samotnych matek. To jedyne wyjście z sytuacji. Przynajmniej do czasu urodzenia synka. Potem będzie walczyć o alimenty. Musiała być realistką, nikt nikogo bez pieniędzy pod dach nie przyjmie. Sobie jedzenia mogłaby przez parę dni odmówić, jakoś dałaby radę... Ale nie mogła zapominać o rozwijającym się pod jej sercem dziecku. To przede wszystkim o nim musiała teraz
myśleć.


Zróbmy teraz tak.

Z konta bankowego Wielkiego Pana i Władcy wypłacamy 100 tysięcy i dajemy przyszłej matce.

Czy nadal uważasz, że pieniądze szczęścia nie dają?

Pamiętaj, że wyłącznie od Ciebie zależy jakim człowiekiem będziesz, gdy się wzbogacisz. Pieniądze są tylko środkiem wymiany i zwalanie na nie winy jest wymówką dla ludzi skąpych i posiadających taką żądzę posiadania, że wokół nie dostrzegają dosłownie niczego. Najczęściej budzą się, gdy jest na to za późno.

Nie oszukujmy się. W dzisiejszych czasach, wysokość dochodów odgrywa dużą rolę i warto dążyć do tego aby żyć godnie. Niemniej jednak przez cały ten czas powinniśmy pamiętać, że istnieją wartości ważniejsze i nie warto zatracać siebie w pogoni za czymś, co materialne.

Kluczem do tego jest umiar i umiejętność niepopadania w skrajności.


14 komentarzy:

  1. No cóż, a ja dalej trzymam się swojej opinii - pieniądz to największa plaga ludzkości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pieniądze same w sobie szczęścia nie dają, ale na pewno sprawiają, że żyje się łatwiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... Jest to doskonałe podsumowanie tego posta :)

      Usuń
  3. To wszystko zależy od sytuacji. Są osoby na prawdę potrzebujące i im szczęście owe pieniądze by dały. Ale niektórym to tylko w głowach przewracają, bo "co za dużo, to niezdrowo".
    Najważniejszy jest złoty środek :)

    Pozdrawiam, Sylwia :)
    Dziękuję za odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem największym szczęściem jest rodzina, prawdziwa przyjaźń, miłość i pasja, pieniądze są tylko dodatkiem do tego wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umiejętność cieszenia się z pieniędzy właśnie polega na tym aby pamiętać, że nie są one najważniejsze. W przeciwnym razie, dobra materialne zasłaniają nam to, co liczy się w największym stopniu.

      Usuń
  5. Pieniądze powinny przestać się liczyć gdy obok mamy rodzinę, przyjaciół.

    OdpowiedzUsuń
  6. To prawda, pieniądze szczęścia nie dają, ale można za nie kupić coś co nas uszczęśliwi np. Wymażone wakacje!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wszystko można kupić niestety za pieniądze, zdrowia i życia się za nie nie kupi. Ja uważam, że pieniądze są ważne, ale nie najważniejsze w życiu.

    Pozdrawiam,
    http://w-pogoni-za-idealem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczęście to nie kwestia pieniędzy tylko naszego podejścia do życia, a gdyby na świecie nie było papierkowej kasy to może by został handel wymienny. Tak więc to zależy od punktu widzenia każdego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że gdyby na świecie nie było pieniędzy to ludzie wymyślili by inny powód do zazdrości, nienawiści, itd.

      Usuń
  9. Pieniądze szczęścia nie dają, ale brak pieniędzy potrafi skutecznie unieszczęśliwić.
    Gdy byłam młodsza, też w to wierzyłam. Najważniejsza jest miłość, przyjaźń i wolność. Ale gdy nagle sama musiałam zacząć płacić rachunki i dbać o to, żeby mieć co do garnka włożyć, okazało się, że bez pieniędzy będzie ciężko.
    Pieniądze nigdy nie stał się dla mnie celem samym w sobie. Ale chciałam mieć dom, chciałam podróżować, chcę kiedyś otworzyć własną cukiernię. I bez pieniędzy tego się osiągnąć nie da. Pracuję więc, uczę się, doszkalam, pieniądze zarabiam i wydaję, a jednocześnie nie wiem nawet, ile mam w tej chwili na koncie. Zdaję sobie, że prowadzę życie zbliżone do luksusowego, bo nie muszę zastanawiać się nad każdą wydaną złotówką. I mogłabym napisać, że pieniądze nie są dla mnie ważne, ale to dlatego, że mi ich nie brakuje (nadmiaru też nie odnotowałam, żeby nie było ;)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Ludzie, którzy twierdzą, że pieniędzy nie potrzebują, nie zaznali nigdy ubóstwa. Nie wiedzą, jak to jest zostać eksmitowanym z domu, chodzić głodnym spać, marznąć kiedy nie ma się nawet 50 zł na worek węgla.

      Usuń
  10. świetny wpis . Wiele osób zapomina że pieniądze to kolejne narzędzie. jak siekiera - która może pomóc w wybudowaniu domu lub służyć jako narzędzie zbrodni. Ta sama siekiera w różnych rękach do różnych rzeczy służy. I tu problemów ze zrozumieniem nie mamy. A pieniądzom dokładamy jakiś wartości, których tak naprawdę nigdy nie miały i mieć nie będą.

    OdpowiedzUsuń