W zimę za zimno, w lato za gorąco

Kiedy jechałam autobusem do domu usłyszałam urywek rozmowy dwóch, starszych panów.
Zgodnie twierdzili, iż pogoda jest do dupy bo wiatr wieje i w ogóle jest tak nieprzyjemnie. Za w czasu zaznaczyli, że latem też będą narzekać, bo duchoty nie są dla nich. Najlepiej gdyby było tak... umiarkowanie.

Pogoda jest jednym z licznych tematów, których podejmowanie budzi u nas negatywne emocje. Ciągle na coś narzekamy zamiast cieszyć się życiem i doceniać, to co mamy.

Dlaczego tacy jesteśmy? Kiedy coś osiągniemy, nie poprzestajemy na laurach, tylko wyznaczamy sobie nowy cel. Często nawet zapominamy, o potrzebnej nam wszystkim, chwili zadumy, w której stwierdzilibyśmy, że... "O, wyszło mi to!" 



Z racji tego, iż nie jestem idealna i raczej zaliczam się do grupy gburów, opisanych powyżej, nie będę was strofować. Spróbuję natomiast znaleźć przyczynę, dla której mamy takie podejście do życia.

Po co wyznaczamy sobie nowe cele skoro nie tak dawno temu żyliśmy z przekonaniem, że gdy osiągniemy to, co w tej chwili mamy, zaczniemy cieszyć się życiem?

Okej. Nawet gdybyśmy początkowo naprawdę odpuścili, rzucili wszystko, wyjechali na Bahamy, czy gdzie tam ktoś sobie marzy, i tylko jedli, pili, imprezowali. JEDLI, PILI, IMPREZOWALI. Najbardziej jednak uszczęśliwiałby nas fakt, że WRESZCIE NIE MIELIBYŚMY ŻADNYCH ZOBOWIĄZAŃ!
To co? W następnym tygodniu znów to samo? Niee... Trochę nudno tak ciągle żreć, chlać i chodzić na balangi, prawda? No to może... zróbmy to co kochamy najbardziej! Albo nie. Może lepiej spełnimy któreś z naszych marzeń? Skok ze spadochronu? Albo wycieczka do Disneylandu?

Czy takie życie nie byłoby piękne?

Byłoby. Do czasu. Aż zapragnęlibyśmy czegoś, czego osiągnięcie przekroczyłoby nasze możliwości.

Uważam, że nie ma na świecie człowieka, tak szczęśliwego, że tkwi w miejscu, nie podejmując żadnych wysiłków, zmierzających ku rozwojowi. W końcu gdybyśmy byli w pełni zrealizowani, to po co mielibyśmy cokolwiek robić? Osiągnąłem to co chciałem, mam rodzinę, dobrą pracę.
Ludzie, którzy są na takim etapie życia i zaprzestali starań, nie zrobili tego dlatego, że są tak mega szczęśliwi, iż nie potrzebują niczego więcej. Im się po prostu nie chce. Wolą siedzieć na kanapie z pilotem w ręku, wyjść na spacer z rodziną - i to naprawdę nie jest nic złego.

Nie zmienia to jednak faktu, że wciąż mają marzenia. Każdy z nas pragnie czegoś więcej.
Czy to źle? A co jeśli Ci powiem, iż to nadaje sens Twojemu życiu? Samo wyznaczanie sobie celów oraz ich realizacja nie uczyni z Ciebie od razu niewdzięcznego gbura.

Musimy jednak pamiętać aby w tej gonitwie potrafić się zatrzymać. Choćby na chwilę. Uświadomić sobie, że marzenie X zostało spełnione. Uśmiechnąć się do swojego odbicia w lustrze... 

 

... i wtedy dopiero pobiec dalej.

27 komentarzy:

  1. Osobiście uważam, że każdy człowiek jest stworzony do rzeczy wielkich i bez dążenia do czegokolwiek życie byłoby bez sensu..

    W wolnej chwili zapraszam do siebie:
    Najnowszy wiosenny post z tiulową spódnicą - daj znać co myślisz. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kazdy powinien miec jakis cel w zyciu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem marzenia i ich spełnianie dają nam kopa do życia, dlatego powinniśmy je realizować i cieszyć się nimi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgodzę się z tobą. Za szybko pędzimy i zapominamy o głównych celach jakie sobie założyliśmy.
    Pozdrawiam
    Kaktusowy Sad

    OdpowiedzUsuń
  5. marzenia się spełniają. ale nie od razu od zaraz tylko do tego potrzeba czasu. sama w to wierzę głęboko :) obserwuję z miłą chęcią i zapraszam serdecznie do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja wierzę w to że marzenia się spełniają i każdy powinien do nich w życiu dążyć w końcu jest to sens życia :)
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Trudno powiedzieć bo jeszcze dzisiaj na dworze nie byłam, ale z tego co widzę - świeci słoneczko, więc jestem dobrej myśli :D

      Usuń
    2. u nas wczoraj był zimno jak nie iwem...

      Usuń
  8. Jak dla mnie marzenia to jest taki motorek w tyłku i dla nich chce mi się działać, robić cokolwiek, starać się! I faktycznie, takie beztroskie życie byłoby kompletnie o kant tyłka.

    PS Ta pogoda faktycznie jest kitowa ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybko by się nam znudziło takie życie i w rezultacie bylibyśmy bardziej nieszczęśliwi niż przed osiągnieciem "sukcesu".

      PS. Ja nadal chodzę w zimowej kurtce -.-

      Usuń
  9. Musimy coś robić i się realizować- inaczej to nie ma sensu*-*

    www.justcleo.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mądry post :) musimy mieć marzenia i je realizować ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Też narzekam na pogodę. Ale ja mieszkam w Danii, tu nie da się nie narzekać ;)
    Niemniej, po przeprowadzce do tego wietrznego i deszczowego kraju, nauczyłam cieszyć się chwilą. Być zadowoloną z tego, co mam. Owszem, mam marzenia, plany i cele, które staram się realizować, a gdy już mi się uda, stawiam sobie kolejne. Jednocześnie jednak staram się mieć czas na spacer, obejrzenie filmu, poczytanie książki czy po prostu pobycie z ludźmi, którzy są dla mnie ważni. Cieszę się codziennością, pierwszym słonecznym dniem, chwilami, gdy nic nie muszę. Staram się zachować równowagę, co w dzisiejszych czasach, muszę przyznać, wcale nie jest łatwe.

    OdpowiedzUsuń
  12. Należy realizować własne plany i pragnienia. Nie warto się przejmować drobnostkami.

    OdpowiedzUsuń
  13. Generalnie większość ludzi jest leniwa i ma "ograniczone potrzeby". Cóż zrobić, chyba nic się nie da.
    Ja jęczę na pogodę, bo mi wiecznie zimno jest :D A jak nie zimno to się duszę z gorąca <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja kocham każdą pogodę, nie narzekam, bo szkoda czasu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciepło mi nie przeszkadza, ale śnieg po pas i minusowe temperatury w drugiej połowie kwietnia już tak.

    OdpowiedzUsuń
  16. mój dziadek wymawiał tytuł Twego posta często:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zdecydowanie sie zgadzam, często sie słyszy, narzekanie na pogodę, nigdy nie można wszystkich zadowolić a najlepsi są ludzie, którzy zmieniają co chwila zadanie, po to żeby sobie pomarudzić. Ale ponoć w genach Polaków jest narzekanie- ja tam nie wiem, tak słyszałam 😜😊

    OdpowiedzUsuń
  18. Człowiek jest taką istotą, która rzadko kiedy potrafi się zatrzymać. Wiecznie nam mało. Niby minimum nas miało zadowolić tak jak piszesz, ale jak umiemy osiągnąć minimum, to po co przestać? Z jednej strony ciągłe stawianie sobie poprzeczki jest ok, ale gdy zatracamy przy tym sens i zadowolenie, robi się niebezpiecznie. Zatrzymać się nie jest łatwo.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. popieram , świetnie to ujęłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  21. hmm. To chyba nasz narodowy sport - narzekać na wszystko co nas otacza :) Ja wolę być mimo wszystko w grupie, która widzi szklankę do połowy pełną :) A cele jak najbardziej - sobie wyznaczam :) I ciesze się gdy coś z nich zrealizuję

    OdpowiedzUsuń