Gra aktorska w życiu codziennym

Każdy z nas jest inny. Uważam, że nikt z nas nie ma sobowtóra – i nie chodzi tutaj o wygląd, a o cechy charakteru. Nie znajdziemy dwóch osób o dokładnie takich samych zaletach jak i wadach. Tyle ilu jest ludzi na świecie, taką liczbę mamy rodzajów osobowości.


Z wyglądem – wiadome – jest inaczej. Są osoby do siebie podobne, a nawet i identyczne. Wizerunek zewnętrzny to coś, z czym się rodzimy. Dużo cech dziedziczymy, np. kolor oczu, włosów czy skóry. Rzecz jasna, na przestrzeni lat, nasz wygląd się zmienia. Możemy w różnoraki sposób dbać o naszą prezencję albo wprost przeciwnie – mieć całkowicie gdzieś to jak wyglądamy i w wieku 25 lat być szczerbatym, pryszczatym, i co tam jeszcze chcecie. 


Na charakter zaś wpływ ma ogromna ilość czynników tj. stosunek rodziców do nas, sposób wychowania, środowisko rówieśnicze, itd.

ALE czy wiecie, że czasami jest tak, iż podporządkowujemy się do ról, jakie wyznacza nam społeczeństwo?

Jeżeli jesteśmy postrzegani jako pewne siebie osoby staramy się nie dawać po sobie poznać tego, że tak naprawdę mamy niskie poczucie własnej wartości. Ktoś mógłby zapytać, ale jak osoba mająca niskie poczucie własnej wartości może być odbierana jako ktoś zupełnie inny? Mogłoby wydawać się, że z reguły tacy ludzie nie wyrażają własnego zdania w szerszym gronie, wprost przeciwnie - kiedy tylko jest to możliwe stronią od towarzystwa, podpierają ściany na szkolnych korytarzach i zawsze, ale to zawsze są tymi ostatnimi.
Cóż, nie do końca tak bywa. Ludzie potrafią stwarzać pozory, dzięki czemu postrzegani są jako zupełnie inne osoby. Na początku jest trudno. Ale potem, gdy społeczeństwo odbiera nas takimi, jakimi chcemy być odbierani, my również zaczynamy w to wierzyć. Rola, którą odgrywamy powoli przestaje być jedynie grą aktorską.
Może dawniej mieliśmy niskie poczucie własnej wartości, ale nie teraz! Zmieniliśmy się! 



Na ile to prawdziwe, a na ile fałszywe?

Uważam, że nie można z dnia na dzień stać się innym człowiekiem. Wszelakie zmiany zachodzą z upływem miesięcy, a nawet lat – więc jeżeli chcesz przebudować swoją osobowość musisz uzbroić się w cierpliwość. Jest to ogromnie trudne i tak naprawdę nigdy do końca niewiadomo czy się uda.
Pomimo tego, że wyszłam z dołka, nabrałam pewności siebie i teraz robię rzeczy o których dawniej jedynie marzyłam – nadal gdzieś w moim sercu tkwi taka malutka cząstka starej mnie.
Może i przez większość osób jestem postrzegana jako ta pewna siebie prymuska, której wszystko się udaje, ale tak naprawdę ci ludzie nie mają pojęcia ile mnie to kosztuje.

Ile kosztuje przebudowa swojego wnętrza. Jak z cichej myszki można stać się osobą gadatliwą? Nie da się! Tak naprawdę wciąż się boję. Tkwi we mnie coś, co szepcze mi do ucha: nigdy nie znajdziesz pracy, do niczego się nie nadajesz, nie jesteś nikomu potrzebna. 

 

Czy to oznacza, że jestem fałszywa?
Być może, ale wiecie co? Nie umiem inaczej. Nie potrafię odsłonić swoich słabości. Jestem na to może zbyt dumna? Poza tym, ludzie nie chcą słuchać o czyjś problemach, rozterkach... Więc po co o nich mówić?

Dlatego właśnie kocham pisać. Wtedy nie odgrywam roli, jaką narzuciło mi społeczeństwo. Jestem po prostą sobą.

16 komentarzy:

  1. Myślę że nie da się tak całkowicie zmienić, przejść z jednej skrajności w drugą

    OdpowiedzUsuń
  2. Ukrywamy słabości po to żeby jak najmniej osób nas mogło skrzywdzić. Pisanie to jest najlepsza opcja i sposób wyrazu jeżeli ktoś ma trudności w kontaktach z innymi. Myślę że w tym wszystkim swoja role odgrywa tez strach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja to czasem mam wrażenie że zachowuje się dokładnie tak samo jak moja babcia, no i to mnie zaczyna przerażać :D a ludzie sami w sobie to zagadki, tak na prawdę nigdy nie wiem czy znam kogoś już wystarczająco i na odwrót. Codziennie uczymy się czegoś nowego od siebie i codziennie albo się na kimś zawodzimy bo nie spełniał naszych wyobrażeń, albo ktoś zaskakuje nas pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post =) Zapraszam do siebie :) http://dominatt.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Temat ciekawy dla mnie o tyle, że piszę licencjat na temat wizerunku :) Jeśli interesuje Cię ta tematyka to polecam książkę "Wywieranie wrażenia na innych. O sztuce autoprezentacji" Marka Leary. Również uważam, że nie da się nagle zmienić o 180 stopni. Jeśli sami nie uwierzymy w swoją zmianę, to ludzie będą widzieć, że coś tutaj nie gra. Nie jesteśmy spójni z kreowanym wizerunkiem. Świetnie, że zawalczyłaś o siebie i spełniasz marzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. wow, ciekawy post. uwielbiam takie czytać:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Codziennie powtarzam sobie że już od jutra przestanę udawać kogoś kim nie jestem i zacznę... Ale to od jutra.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze napisane, ale zmienić się można. Ja na przestrzeni lat bardzo się zmieniłam. Głównie za zasługą mojego męża. Czasami to otoczenie, ma największy wpływ na to jakimi ludźmi jesteśmy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dobrze to napisałaś i przyjemnie się czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uważam, że można się zmienić. Głównie dzieje się tak z powodu otoczenia w jakim przebywamy, przynajmniej tak mi się wydaje :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się z Tobą, że często osoby udają kogoś innego, ale jakoś nie mogę uwierzyć, że osoba która nie jest pewna siebie może być w towarzystwie swoim przeciwieństwem.

    OdpowiedzUsuń
  12. hm to zależy od osoby. ale dla mnie bardziej tylko ludzie pewni siebie mogą być kim chcą;p

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiesz,często odnoszę wrażenie,że już mało kto nie gra kogoś kim nie jest,jedni grają okazjonalnie,inni przez cały czas,na siłę próbują dopasować się do środowiska... To smutne,ale trzeba odwagi by być sobą...

    OdpowiedzUsuń
  14. Taki jest świat, czasami trzeba przybrać maskę, aby się do niego wpasować. Niby każdy mówi 'bądź sobą', ale tak szczerze mówiąc nikt nigdy nie będzie 100 procentowym sobą.

    OdpowiedzUsuń
  15. Super wpis ;)
    Pozdrawiam Cię serdecznie i zapraszam na nowy wpis do mnie :)
    http://xonlywayofk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Sztuka to jedyna przestrzeń, w której człowiek może pozostawać całkowicie sobą, całkowicie wolnym. Czasami ten bezmiar przytłacza swoim ogromem (nieskończonością! W sztuce WSZYSTKO jest możliwe!) na tyle, że paraliżuje, ale kiedy człowiek zdoła już podnieść się z kolan przed jego majestatem, ach, bezlik możliwości czeka na niego. Dlatego pisz - nie tylko na blogu, ale też powieść, którą czujesz, że w sobie nosisz. Morfeusz.

    OdpowiedzUsuń