Etykietowanie innych ludzi

Dla większości ludzi etykietowanie to nic innego jak oznakowywanie określonych produktów spożywczych. Dzięki plakietkom wiemy, że tuńczyk jest w sosie własnym, a nie w oleju. W konserwie tyrolskiej mięso stanowi niecałe 60% natomiast reszta to soja, tłuszcz wieprzowy, sól i sama chemia w postaci przeróżnych stabilizatorów.

Okej. Mogę się zgodzić, że bez etykietek na produktach spożywczych byłoby niewesoło. Szczególnie dla osób, które zwracają uwagę na to, co w siebie wrzucają.

Ale pamiętajmy, iż człowiek to nie szproty w sosie pomidorowym. A przyszywanie łatek innym, może przynieść negatywne konsekwencje.

Często nie zdajemy sobie sprawy, że swoim ocenianiem, możemy zmienić zachowanie drugiego człowieka. Wystrzegać się tego przede wszystkim powinni rodzice i nauczyciele.

Powiedzcie sami. Jaką opinią w środowisku szkolnym będzie cieszył się uczeń, który miał zatargi z prawem? O ile potrafię zrozumieć niechęć rówieśników, to już negatywny stosunek ze strony nauczycieli do takiej osoby nie powinien mieć miejsca.
Chodząc do gimnazjum wiele razy byłam świadkiem, że osoby, które często rozrabiały, odpowiadały nawet za coś czego nie zrobiły. Nauczycielka nie wiedziała kto zamknął klasę od środka, gdy ta wyszła po kredę, ale gdy wreszcie dostała się do środka, pokazała palcem na chłopaka, który zazwyczaj był winny tego typu naruszeniom, i stwierdziła, że na pewno on się tego dopuścił. 



Albo to jak traktuje się uczniów, mających problem z uczęszczaniem na zajęcia.
Powinniście wiedzieć, że niekoniecznie wynika to z lenistwa. Często przyczyną jest chorobliwa nieśmiałość która powoduje, że dana osoba po prostu boi się chodzić do szkoły.
Wyobraźmy sobie jednak dziewczynę, która pragnie przełamać swój lęk, i po miesiącu nieobecności, przychodzi na zajęcia. Jak zostaje odebrana przez nauczycieli?

"O proszę, kto się wreszcie pojawił!"
"Mamy gościa na zajęciach"
"Napiszesz 3 zaległe sprawdziany i 2 klasówki bo pewnie jutro znów nie przyjdziesz" 

 
Nie są to odzywki wymyślone przeze mnie. Pamiętam je z czasów szkolnych.

Technikum skończyłam pięć lat temu, więc być może teraz coś się zmieniło. Ale chciałabym Wam uświadomić, że takie etykietowanie nic dobrego nie przyniesie, a może zaszkodzić.

Co ma do stracenia chłopak, który i tak jest o wszystko oskarżany? Nawet jeśli tego dnia go w szkole nie było? Ano nic! Skoro nauczyciele sądzą, że jest takim chuliganem, to czemu ma powstrzymywać się od wybicia okna, kolejnej ucieczki czy odpalenia petardy na szkolnym korytarzu?

Czy powrót po miesięcznej przerwie do szkoły ma sens? Przecież gdy ta biedna dziewczyna się pojawi zostanie zawalona pytaniami, żądaniem usprawiedliwienia nieobecności, na niemal każdej lekcji przy sprawdzaniu obecności nauczyciele będą jej dogryzać i jeszcze te zaległe sprawdziany...
Jak więc zmotywować dziecko do powrotu? Uważam, że tutaj powinni główną rolę odegrać rodzice. Iść, nawet po kryjomu, do wychowawcy i porozmawiać o powodach, dla których nastolatek nie uczęszczał na zajęciach. Poprosić aby wychowawca w miarę możliwości zapobiegł zbędnym komentarzom, nadrabianiem w pierwszy dzień zaległych sprawdzianów. Pamiętajmy, że osoba, która wraca do szkoły, jest niepewna, wręcz boi się reakcji innych. Nauczyciele więc powinni zadbać o to aby taki uczeń poczuł, iż powrót był dobrą decyzją.


Rzecz jasna, konsekwencji przyszywania łatek przez innych nie ponoszą jedynie osoby w wieku szkolnym. Ja sama często łapię się na tym, że nie robię czegoś, bo i tak inni są przekonani, co do moich cech charakteru. A może to jest tak, iż oni sami sobie je wykreowali?

Podobnie jest z przestępcami. Wszyscy, jak jeden mąż, jesteśmy przekonani, że osoba, która po 25 latach wychodzi z więzienia, ponownie zgwałci, zabije, zje swoją ofiarę. Sąsiedzi tego człowieka linczują, wypisują na drzwiach różne słowa, a o zatrudnieniu ktoś taki może pomarzyć.

Co więc ma do stracenia? I tak jest przez nas postrzegany jako ten najgorszy. Skoro jesteśmy tacy pewni, że po odbyciu kary, znów wróci do popełniania przestępstw, to czemu miałoby stać się inaczej?


Zauważyliście, jakie mogą być konsekwencje takiego etykietowania?

Dlatego jak już chcemy kogoś oceniać, to róbmy to tak aby dodać odwagi tej osobie. Motywacji do działania.

Ty się w szkole jutro nie pojawisz. - O jak dobrze, że wróciłeś!

Nie poradzisz sobie. Tego materiału jest zbyt dużo. - Nie muszę życzyć Ci powodzenia, bo i tak wiem, że zdasz.

To serio dodaje otuchy.

11 komentarzy:

  1. takie etykietowanie jest okropnie popularne :(
    świetny, mądry post :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Coraz częściej etykietowanie jest spotykane w naszym świecie jest to smutne. Nie raz przecież osoba która nadużywa różnych odżywek może mieć na prawdę problemy i nie robi tego dla szpanu czy fejmu tylko po tym by zapomnieć o problemach :)
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  3. Coraz częściej słyszę o etykietowaniu. Post bardzo ciekawie i mądrze napisany :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś w szkołach były kary cielesne teraz jest nękanie psychiczne, pora się zastanowić dokąd zmierzamy... Na świecie zrobił się brak akceptacji a w ludziach jest brak empatii. To wszystko jest smutne, ale takie posty jak Twój cieszą że ktoś mówi o tym głośno.

    OdpowiedzUsuń
  5. post jest bardzo ciekawy, niestety tak już w szkołach bywa, uczniowie boją sie nauczycieli i często boją się chodzić na lekcje
    http://weera-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz racje, etykietowanie potrafi być bardzo niszczące! Tak jak napisałaś, lepiej dodawać otuchy i zamiast krzywdzić słowem, wspierać :)
    bezatramentu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie napisany post !
    Pozdrawiam !
    http://xonlywayofk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Może niż nam takiego zachowania ze szkoły chyba, że ze strony nauczycieli. Często chodziło o nieobecności i o to, że mówili, że ktoś nie zda i może być tego pewny.

    OdpowiedzUsuń
  10. Problem w tym,że takie etykietowanie jest na porządku dziennym,często nie zdajemy sobie z tego sprawy,ale wciąż jesteśmy na różnych płaszczyznach oceniani i takich etykietek mamy nie jedną a kilka... Tacy są ludzie niestety... Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety etykietowanie to w obecnych czasach norma. W ten sposób wiele ludzi jest szufladkowanych i nie maja szans na poprawe

    OdpowiedzUsuń